środa, 6 stycznia 2016

Jakie to szczęście, że bezludne wyspy są tak blisko! - część 2. - DEVENISH




Na Devenish byłam jakiś czas temu i nie dam sobie głowy uciąć, czy rzeczywiście jest niezamieszkana. Po prostu na to wygląda :) Wyspa mieści się na jeziorze Lough Erne, w hrabstwie Fermanagh w Irlandii Północnej.
A było to tak: pewnego letniego poranka (czy w tym wypadku raczej świtu), wstałam o piątej rano i dzielnie złapałam pierwszego Darta z Bray o 6, żeby o siódmej trzydzieści wsiąść w autobus i pojechać do Enniskillen. Kiedy byłam już w mieście, a było to przed 11, swoje kroki skierowałam do informacji turystycznej (znakomitej), co bardzo ułatwiło mi życie. Potem przespacerowałam się po mieście i poszłam na przystań, żeby oczekiwać na łódkę na wyspę. 


Miałam tego dnia szczęście niesamowite, bo pogoda była, jak zwykle w Irlandii Północnej, fatalna. Mieszkałam w tym kraju (w Belfaście) przez dwa miesiące, a potem często jeździłam tam na wycieczki, ale doświadczyłam przez ten czas może dwóch naprawdę ładnych dni. Hrabstwo Fermanagh słynie ze złej pogody do tego stopnia, że mówi się, że ludzie poznają tam, że jest już lato, po tym, że deszcz robi się cieplejszy. Co chwilę więc padało - kiedy doszłam na przystań i czekałam (pod dachem), kiedy płynęliśmy tam, kiedy płynęliśmy z powrotem, i jeszcze potem, w Enniskillen, kiedy zwiedzałam muzeum. Za to kiedy byłam na zewnątrz (na wyspie, i potem, na mieście), jakoś tak trafiłam, że było sucho, zupełnie, jakby ten deszcz grzecznie czekał na porę, kiedy się gdzieś schowam. 



Podczas pobytu na samej wyspie niebo było nawet częściowo niebieskie. 



Na wyspie znajduje się typowa dla Irlandii okrągła wieża i ruiny kilku budowli. 



To, co jest jednak unikatowe, to kamienny krzyż. Tych też jest w Irlandii masa, ten jest jednak inny, niż wszystkie. 

W ruinach jednego z kościołów można wejść na galeryjkę. 




Znajdujące się na wyspie budowle powstawały od dwunastego do piętnastego wieku. Ciekawostką jest także okrągły murek - pozostałość po drugiej okrągłej wieży, który znajduje się zaraz obok tej już istniejącej.





Podsumowując:
Jechałam: z dworca Busaras w Dublinie do Enniskillen autobusem numer 30. Jedzie docelowo do Donegal. Podczas przejazdu przez Irlandię Północną nie działało wifi, potem, za granicą, wróciło. 
Płynęłam: łódką turystyczną MV Kestrel z przystani, która znajdowała się blisko zamku (praktycznie wystarczyło przejść przez most). Łódź była, na całe szczęście, zadaszona. Bilet kosztował 10 funtów, a wycieczka trwała niecałe 2 godziny. Najlepiej płynąć w lipcu lub sierpniu, tylko wtedy godziny wycieczek są gwarantowane. 
Można też dostać się na wyspę promem, z Trory Point. Trzeba dojechać tam taksówką. Jest to tylko kilka kilometrów, ale droga nie jest bezpieczna dla pieszych.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz